poniedziałek, 17 czerwca 2013

Torebka ze spódnicy...

Nie mogąc doczekać się swojej własnej, pierwszej, wymarzonej maszyny do szycia, przyszedł czas na pożyczenie od mamy jej starego łucznika. Sprzęt nieco zapuszczony, dawno nie używany, stary i niestety nie do końca sprawny tak jak trzeba, ale cóż poradzić, z braku laku... Na początek wzięłam się za drobne poprawki. Skracanie,zwężanie i takie tam...W moje ręce wpadło kilka par spodni, koszule i parę innych drobiazgów.
W między czasie udało mi się uszyć torbę z frędzlami, o której myślałam od pewnego czasu. W końcu udało mi się znaleźć spódnicę w jednym z ciuchlandów, z takiego właśnie materiału o jaki mi chodziło. Coś w stylu zamszu. Spódnica kosztowała 4,5 zł, użyłam również podszewki z niej i do usztywnienia torby posłużył mi kawałek materiału podobnego do skóry, który wcześniej był częścią dywaniku z sypialni (uprałam go w pralce i wierzchnia część zupełnie odkleiła się od spodu, który szkoda mi było wyrzucić). Poza tym użyłam kawałka łańcuszka, stożkowych ćwieków i zamszowych pasków które wcześniej były elementem ozdobnym butów (niestety nie dało się ich uratować,były zbyt zniszczone...a tak lubiłam te botki.No cóż...chociaż paski ocalały:) ). Torebka ma kieszonkę zapinaną na zatrzask, również do podszewki doszyłam kieszonkę (panterkowy materiał był kiedyś apaszką), mogę nosić ją jak listonoszkę, ma regulowane długie ramię,ale również krótkie "do ręki". Zamykana na suwak.

Na początku było:
Kilka zdjęć roboczych:









A oto efekt:




Już niedługo zapraszam na przeróbkę szortów.

Pozdrawiam
M.D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz