Nie chcę być monotematyczna, ale tak się stało że w moje ręce wpadła następna para butów. Tym razem 3-letnie baleriny, których wygląd pozostawiał wiele do życzenia, głównie za sprawą zniszczonych ozdób...poza tym nie było tak źle. A są to bardzo wygodne buty, tym bardziej szkoda mi było je wyrzucić. Tak więc zaczęłam dłubać. I tak dłubałam, dłubałam i wydłubałam...na początek stare, wybrakowane, zmatowiałe ozdoby. Potem wzięłam się za stary naszyjnik (którego nigdy nie założyłam), składający się z wielu oczek, koralików i innych takich...z kawałka czarnego filcu i kawałka tasiemki. Z filcu wycięłam dwa jakby księżycowate wzory, przyszyłam do nich ozdoby, następnie umieściłam je na miejscu starych zdobień, przykleiłam, dla pewności jeszcze całość przyszyłam i gotowe!
Tak wyglądały baleriny przed transformacją
A oto efekt
Kiedy nie wiadomo jakie buty włożyć...balerinki zawsze są dobrym wyborem:)
Jestem ciekawa Waszych opinii :)
Pozdrawiam
M.D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz