czwartek, 2 maja 2013

Kolejna para butów...

Nie chcę być monotematyczna, ale tak się stało że w moje ręce wpadła następna para butów. Tym razem 3-letnie baleriny, których wygląd pozostawiał wiele do życzenia, głównie za sprawą zniszczonych ozdób...poza tym nie było tak źle. A są to bardzo wygodne buty, tym bardziej szkoda mi było je wyrzucić. Tak więc zaczęłam dłubać. I tak dłubałam, dłubałam i wydłubałam...na początek stare, wybrakowane, zmatowiałe ozdoby. Potem wzięłam się za stary naszyjnik (którego nigdy nie założyłam), składający się z wielu oczek, koralików i innych takich...z kawałka czarnego filcu i kawałka tasiemki. Z filcu wycięłam dwa jakby księżycowate wzory, przyszyłam do nich ozdoby, następnie umieściłam je na miejscu starych zdobień, przykleiłam, dla pewności jeszcze całość przyszyłam i gotowe!

                                       Tak wyglądały baleriny przed transformacją

 



A oto efekt



 Kiedy nie wiadomo jakie buty włożyć...balerinki zawsze są dobrym wyborem:) 
Jestem ciekawa Waszych opinii :) 

Pozdrawiam
M.D

 
 
 

środa, 1 maja 2013

Buty od Karoliny

Na początek pokażę Wam kilka rzeczy które zrobiłam wcześniej, potem będzie już na bieżąco. Jako pierwsze...buty z ciuchlandu Karoliny.
 Zawsze, szykując się na jakieś większe wyjście (mam na myśli śluby, wesela i inne takie), miałam ten sam odwieczny problem...wszystko fajnie...sukienka, fryzura, makijaż...i piękne buty w których można jedynie "wyglądać". Ja mam ten kłopot, że w butach na szpilce wytrzymuję tylko do pewnego momentu...po tym czasie moje stopy odmawiają posłuszeństwa i następuje zamiana obuwia na coś zazwyczaj płaskiego...najczęściej baleriny. A wtedy już nie wygląda się tak ładnie. Nigdy nie mogłam znaleźć butów ładnych, wygodnych, w których wytrzymałabym do białego rana. Pewnego razu, odwiedzając ciuchland bratowej, natrafiłam na pantofelki, nic nadzwyczajnego, jednak w głowie już rodził się pomysł jak można by to zmienić.Po kilku dniach zastanowienia (bo kosztowały 20 zł:) ) zdecydowałam się na zakup. Później odwiedziny w pasmanterii, z której wyszłam z woreczkiem pełnym różnych błyskotek. Do tego porwane korale z perełek...kilka wieczorów i gotowe! Buty w sam raz na zbliżającego się wówczas sylwestra. Po wypróbowaniu okazało się że poprawki są niezbędne...ale kto jest bezbłędny? Nie ja! Delikatne, ozdobne pantofelki, do których wystarczy skromna mała czarna i nie muszę się martwić o inne dodatki:)

 Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia przed przeróbką...ale było to coś w ty stylu.


Zdjęcie pochodzi z allegro.pl

 Moje nie miały żadnych ozdób, tylko marszczenia jak na tych.

A oto efekt...

     
     





PO




No i doczekałam się wygodnych, wyjściowych butów:)
 Liczę na Wasze opinie.

Pozdrawiam
M.D